niedziela, 13 kwietnia 2014

~ Harry ~

(...) Pogłębione pocałunki coraz mocniej oddziaływały na moją erekcję. Louis podpierał się tylko na łokciach i oddawał je z zapałem. Jego delikatny zarost leciutko drapał okolice mojej brody. Zamykam mocno oczy i npieram na jego ciało. Czułem to... Czułem że jego podniecenie jest równe mojemu. Właśnie dochodziłem w swoich spodniach gdy w pewnym momencie usłyszałem głos  zupełnie nie podobny do głosu Lou.
- Harry do cholery! - usłyszałem chyba po raz czwarty moje imię. Otworzyłem oczy widząc niewyraźny zarys twarzy damskiej postaci. Przetarłem powieki i baczniej przyglądając się kobiecie odzyskałem świadomość że to moja siostra. Westchnąłem głęboko i wywracając oczami popatrzyłem na nią pytająco. Ona zaś trzymała wzrok na moich bokserkach. Zdezorientowany popatrzyłem w tą samą stronę. Zobaczyłem że stan podniecenia w jakim byłem...O Boże..
- Harry...emm.. Co ci się śniło? - Po dłuższej chwili odezwała się Gemma.
- N-Nie pamiętam. - powiedziałem dość speszony.
- Nie ważne. - Wstrząsnęła głową - ogarnij to, ubierz się i zejdź na dół bo macie próbę o czternastej a jest już południe. Trzeba coś zjeść .
Pokiwałem twierdząco głową i wstałem  z łóżka.
-A! I Louis dzwonił. Mówił że po ciebie przyjedzie w pół do.- uśmiechnęła się i wyszła.
Uśmiechnąłem się szeroko i szybko się ubrałem, wczesniej przywracając mojego penisa do podstawowego stanu.
Poszedłem na dół. Czuć było zapach cynamonu który tak bardzo lubię. W kuchni stała moja mama z szufelką do smażenia w ręce.
- Dzień dobry Hazz. - Odwróciła głowę i uśmiechnęła się do mnie - robię naleśniki. Wiem że chcesz.
- Proste - zaśmiałem się i pocalowałem ją w policzek. Nalałem soku do szklanki. Wziąłem kilka łyków siadając do stołu gdzie już stał talerz ze śniadaniem. Wziąłem sztućce w dłonie i zacząłem jeść jak zawsze pyszne naleśniki. Byłem już w połowie drugiego gdy usłyszałem dzwonek do drzwi. Jak poparzony pobiegłem do drzwi i szybko je otworzyłem. Stał w nich Tomlinson ubrany w jeansową kurtkę i czarne rurki. Włosy miał zaczesane na bok.
- Cześć Debilu.. - Zasmiał się i wszedł do środka zdejmując buty. - Cześć Anne! Cześć Gemma! - krzyknął na co obie odpowiedziały tak samo.
- Zjesz śniadanie czy juz jedziemy? - Westchnąłem.
- A ty już jadłeś? -zapytał zatrzymując ściąganie buta
- Ja tak.. - Zasmiałem się
- Ty idioto. - Warknął żartobliwie i założył buty z powrotem. - Jedziemy. Musimy jeszcze zajechać po Eleaunor i jedziemy do studia. - Stanął przede mną wyprostowany.
- Dobra...- wywróciłem oczami i ubierając się krzyknąłem mamie że wrócę jutro. Po kilku chwilach znaleźliśmy się już w samochodzie. Zapiąłem pasy i włączyłem muzykę. Louis odpalił silnik i ruszył.
Staliśmy i czekaliśmy aż Eleaunor skończy sesję. Cisza. Siedzieliśmy sami.
- Louis..? - Odezwalem się po dość długiej chwili.
- Co? - Odpowiedział najwyraźniej dość poirytowany długą nieobecnością El,  Tomlinson.
- W sumie to już nic - westchnąłem cicho nie chcąc zaczynać tematu w takim momencie. Bałem sie że może wyniknąć z tego dość harda kłótnia. Patrząc na niego uważnie, zauważyłem że jego twarz momentalnie się zmieniła. Spojrzał na mnie łagodnie.
- No powiedz Harry. - Uśmiechnął się ciepło. Nabrałem dużo powietrza w usta. Zacisnąłem powieki.
- Louis,  może to głupie, ale ja....- nagle przerwał.
-No nareszcie!! - Prychnął i odpalił silnik. Zdążyłem się zorientować że to za sprawą Eleaunor, która właśnie zbliżała się do samochodu.
- Kurwa - zakląłem pod nosem.
- Cześć chłopaki. - Powiedziała łagodnie El wsiadająć do auta. Odpowiedziałem równo z Lou proste 'hej' .
Przez całą drogę milczałem. Byłem wściekły i jednocześnie smutny. Moment w którym zebrałem odwagę by powiedzieć o swoich uczuciach przerwała dziewczyna mojej miłości ( czyt. Louis'a) .  Gdyby już nie mogła siedzieć na tej cholernej sesji 5 minut dłużej... Ehh.. Może nadarzy się druga okazja. Tak bardzo chcę powiedzieć mu w końcu ze go kocham... Tak mocno.
Zamknąłem oczy i zasnąłem po krótkiej chwili. Obudziłem się dopiero godzinę później. Nadal miałem zamknięte oczy. Słyszałem dziwne dźwięki. Pikanie różnych maszyn i poważne głosy stwierdzające różne fakty. Otworzyłem oczy i ujrzałem tylko kilka twarzy nade mną.
- Witaj młody człowieku. - Odezwał się jako pierwszy mężczyzna z zarostem. Miał na sobie okulary i biały fartuch. Trzymał w ręce stetoskop.  Usiadłem gwałtownie na łóżku na którym leżałem rozglądając się po czym bezwładność wzięła górę i znów opadłem na nie.
- Leż. Musisz leżeć.- mówił lekarz. - Jesteś jeszcze słaby.
Spojrzałem na moje ręce. Były w nie powkłuwane wenflony z kroplówkami. Rozglądając się po sali zobaczyłem siedzącego nieco dalej Louisa. Patrzył w ziemię. Miał obwinięte ręce bandażem oraz opatrunek na brwi. Widziałem że szepcze coś sam do siebie. Widziałem że płacze. On...On płacze. Nie byłem w stanie wydusić z siebie ani słowa. Czułem ogromne naparcie na moją klatkę piersiową. Myślałem jak mogę go zawołać. W końcu mocno wytrzymałem oddech żeby maszyna do której byłem podłączony szybciej dźwięczała. Po krótkiej chwili usłyszałem szybkie pikanie na co Lou na mnie spojrzał. Uśmiechnąłem się do niego dość słabo z powodu braku powietrza. Wziąłem głęboki oddech a Louieh do mnie podszedł. Usiadł na krześle obok mojego łóżka. Przyglądał mi się czerwonymi oczami od płaczu. Podniosłem rękę i chciałem pogładzić jego policzek ale nie starczyło mi odwagi i ręką delikatnie zaciśniętą w pięści  stuknąłem jego bark.
- To wszystko moja wina - kręcił głową i patrzył w ziemię.
Po dłuższej chwili ciszy do sali wszedł lekarz.
- Witam ponownie panie Styles. Mam już pańskie wyniki. - Westchnął głęboko. Jego mina była jednoznaczna. Widziałem w odbiciu jego okularów jak kreśli napis 'STAN CIĘŻKI'. Byłem przerażony. Nie wiedziałem co mi jest.
- Lepiej będzie lepiej jak Pan sam to przeczyta. - Doktor podał mi wyniki badań. To co tam zobaczyłem zaparło mi dech w piersi na co poczułem się słabo. Chyba zemdlałem bo usłyszałem tylko głośne wołanie siostry przez lekarza.
(...)
Koniec rozdziału pierwszego :) 4 komentarze = next
Zapraszam na aska.  Ask :)  


Posted via Blogaway

9 komentarzy:

  1. Wow super :) Zajebisty czekam na kolejny :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zajedwabisty! Wszystko tak starannie, szczegółowo opisane, że można się wczuć w tę opowieść.. czyli tak jak lubię. :D
    Pisz dalej, już czekam! *A*

    OdpowiedzUsuń
  3. ZAJEBISTY ! extra, cudowny nie da się określić i jeszcze ten sen..... *.*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje bardzo, natomiast nowy rozdział już dodany :)

      Usuń
  4. Ja pierdole! Dlaczego!!! Dlaczego teraz!! Jak chcę następną część!!!! Jejuuuu!!! <3 Kocham <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń