wtorek, 10 czerwca 2014

~ Louis ~

Witam, na początek chcę bardzo przeprosić że nie było mnie dosyć długo ;3

Wiecie jak to jest z nauką i tak dalej ...
Dzisiaj natomiast znalazłam chwilę czasu i napisałam dość krótki ale myślę że ciekawy fragment z "pamiętnika" naszych ulubieńców.
Nie ukrywam że pisanie go zajęło mi dość długo czasu, gdyż mam wyłamanego palca wskazującego i trudno jest mi pisać środkowym ;D
Cóż..
żeby nie przedłużać dopowiem tylko że bardzo cieszą mnie poprzednie komentzrze i dziękuję bardzo za dawanie siły i weny do nowych rozdziałów.
OBY TAK DALEJ ;)
___________________________________________________________________________________

Siedziałem w korytarzu. Miałem lekko przymrużone oczy.
Z niecierpliwością czekałem na lekarza który na upór złemu nie przychodził już od trzech godzin.
Chrzanić to.
Wstałem i wszedłem do sali Harry'ego. Usiadłem na małym stołku obok jego łóżka. Westchnąłem cięzko po czym ni z tego ni z owego zacząłem mówić sam do siebie...A może nie. Nie.
Mówiłem do niego..
- Hazz.. przepraszam, to wszystko moja wina. Mogliśmy od razu jechać do tego jebanego studio.. Elka sama przyjechałaby autobusem. A najlepiej wogóle..-zmarszczyłem delikatnie brwi
-Nie gniewaj się na mnie..Harry, dobrze wiesz że nie chciałem .. Miało wyjść inaczej...Może powinienem wtedy jechać wo.....- mój monolog przerwał mi telefon Harryego który nagle wydał charakterystyczny dźwięk sms-a. Korciło mnie żeby odczytać jego treść ale postanowiłem że poczekam aż Harry się obudzi.
Na szczęście tylko spał.
*
Jest druga nad ranem. Mój sen przerwał Harry, który nie spał już od kilku minut i cicho płakał. Szybko podniosłem głowę i przecierając dłonią twarz popatrzyłem na niego.
- Harry?- nie usłyszałem odpowiedzi więc powtórzyłem głośniej jego imię
-Harry?!
- Lou... Ja... - wyglądało na to że zaciął się w zdaniu. Trzymał swoją kartę wyników. Wziąłem niepewnie świstek do ręki.
Przez kilka minut analizowałem co się na niej znajdowało. Nie znałem choroby która przypadła Stylesowi, ale wiem że chodziło o nerkę.
-Louis...ja potrzebuję nowej nerki... ja muszę...- Harry cicho jąkał się mówiąc to zdanie
-Harry...tu jest napisane że w ostatecznym wyjściu..
-Nie! Nie! ja musze mieć!- Westchnąłem cicho. Harry jak zwykle wszystko wyolbrzymiał.
- A co jak umre? hmm? Louis! Co z koncertami? Z fankami? Z zespołem?- patrzy na mnie smutno
Zaśmiałem się cicho pod nosem i pogładziłem jego policzek.
- Hazzuś...Nie martw się...Poradzimy sobie bez ciebie. - Wyszczerzyłem zęby, Harry uśmiechnął się przez co zrobiło mi się trochę lżej.
Po chwili przyszła pielęgniarka chcąc zaaplikować mojemu przyjacielowi kolejną partię leków.
Po lekarstwach Harry znów zaczął marudzić. Czułem się jak niańka.
-...Louis a kiedy przyjdzie moja mama?
- Harry nie wiem..
- A chłopaki mnie odwiedzą?
- Raczej tak Hazz
- A gdzie jest El?
- Już w domu..
- A Louis.....- przerwałem mu delikatnie zdenerwowany
- Harry zamknij sie już! Jestem zmęczony...- uniosłem delikatnie ton głosu. Sekundę później spuściłem głowę bo Harry jak małe dziecko z zaszkolnymi oczyma odwrócił się na drugą stronę łóżka i zaczął cicho płakać.
- Hazz...przepraszam.- usiadłem na brzegu łóżka- Harry..
- Dlaczego zawsze przerywasz mi jak chcę powieedzieć Ci coś ważnego? Dlaczego nigdy nie dasz dokończyć mi zdania któro jest najważniejsze? Dlaczego Eleanor?!!!!- wydarł się jak idiota. Uniosłem brwi i przez chwilę myślałem dlaczego powiedział o Elce. Może to przez te lekarstwa? ..Cóż nie wiem, ale przytuliłem go delikatnie. Styles objął mnie i płacząc cicho szepnął
- Ja umre Louis
- Harry nie dramatyzuj...
-Louisssss...-zaszlochał cicho
Pogładziłem jego loki i oparłem brodę o jego głowę
- Będzie dobrze Styles... A jak będzie trzeba to oddam ci tą nerkę....
___________________________________________________________________________________

Jak się podobało? :3 Mam nadzięję że nie nudzi wam się to opowiadanie.

Jak myślicie? Co stanie się z Hazzą xD

Niedługo kolejny rozdział i tym razem postaram się aby był dłuższy :) Jak zawsze zapraszam na aska ----> klik

niedziela, 13 kwietnia 2014

~ Harry ~

(...) Pogłębione pocałunki coraz mocniej oddziaływały na moją erekcję. Louis podpierał się tylko na łokciach i oddawał je z zapałem. Jego delikatny zarost leciutko drapał okolice mojej brody. Zamykam mocno oczy i npieram na jego ciało. Czułem to... Czułem że jego podniecenie jest równe mojemu. Właśnie dochodziłem w swoich spodniach gdy w pewnym momencie usłyszałem głos  zupełnie nie podobny do głosu Lou.
- Harry do cholery! - usłyszałem chyba po raz czwarty moje imię. Otworzyłem oczy widząc niewyraźny zarys twarzy damskiej postaci. Przetarłem powieki i baczniej przyglądając się kobiecie odzyskałem świadomość że to moja siostra. Westchnąłem głęboko i wywracając oczami popatrzyłem na nią pytająco. Ona zaś trzymała wzrok na moich bokserkach. Zdezorientowany popatrzyłem w tą samą stronę. Zobaczyłem że stan podniecenia w jakim byłem...O Boże..
- Harry...emm.. Co ci się śniło? - Po dłuższej chwili odezwała się Gemma.
- N-Nie pamiętam. - powiedziałem dość speszony.
- Nie ważne. - Wstrząsnęła głową - ogarnij to, ubierz się i zejdź na dół bo macie próbę o czternastej a jest już południe. Trzeba coś zjeść .
Pokiwałem twierdząco głową i wstałem  z łóżka.
-A! I Louis dzwonił. Mówił że po ciebie przyjedzie w pół do.- uśmiechnęła się i wyszła.
Uśmiechnąłem się szeroko i szybko się ubrałem, wczesniej przywracając mojego penisa do podstawowego stanu.
Poszedłem na dół. Czuć było zapach cynamonu który tak bardzo lubię. W kuchni stała moja mama z szufelką do smażenia w ręce.
- Dzień dobry Hazz. - Odwróciła głowę i uśmiechnęła się do mnie - robię naleśniki. Wiem że chcesz.
- Proste - zaśmiałem się i pocalowałem ją w policzek. Nalałem soku do szklanki. Wziąłem kilka łyków siadając do stołu gdzie już stał talerz ze śniadaniem. Wziąłem sztućce w dłonie i zacząłem jeść jak zawsze pyszne naleśniki. Byłem już w połowie drugiego gdy usłyszałem dzwonek do drzwi. Jak poparzony pobiegłem do drzwi i szybko je otworzyłem. Stał w nich Tomlinson ubrany w jeansową kurtkę i czarne rurki. Włosy miał zaczesane na bok.
- Cześć Debilu.. - Zasmiał się i wszedł do środka zdejmując buty. - Cześć Anne! Cześć Gemma! - krzyknął na co obie odpowiedziały tak samo.
- Zjesz śniadanie czy juz jedziemy? - Westchnąłem.
- A ty już jadłeś? -zapytał zatrzymując ściąganie buta
- Ja tak.. - Zasmiałem się
- Ty idioto. - Warknął żartobliwie i założył buty z powrotem. - Jedziemy. Musimy jeszcze zajechać po Eleaunor i jedziemy do studia. - Stanął przede mną wyprostowany.
- Dobra...- wywróciłem oczami i ubierając się krzyknąłem mamie że wrócę jutro. Po kilku chwilach znaleźliśmy się już w samochodzie. Zapiąłem pasy i włączyłem muzykę. Louis odpalił silnik i ruszył.
Staliśmy i czekaliśmy aż Eleaunor skończy sesję. Cisza. Siedzieliśmy sami.
- Louis..? - Odezwalem się po dość długiej chwili.
- Co? - Odpowiedział najwyraźniej dość poirytowany długą nieobecnością El,  Tomlinson.
- W sumie to już nic - westchnąłem cicho nie chcąc zaczynać tematu w takim momencie. Bałem sie że może wyniknąć z tego dość harda kłótnia. Patrząc na niego uważnie, zauważyłem że jego twarz momentalnie się zmieniła. Spojrzał na mnie łagodnie.
- No powiedz Harry. - Uśmiechnął się ciepło. Nabrałem dużo powietrza w usta. Zacisnąłem powieki.
- Louis,  może to głupie, ale ja....- nagle przerwał.
-No nareszcie!! - Prychnął i odpalił silnik. Zdążyłem się zorientować że to za sprawą Eleaunor, która właśnie zbliżała się do samochodu.
- Kurwa - zakląłem pod nosem.
- Cześć chłopaki. - Powiedziała łagodnie El wsiadająć do auta. Odpowiedziałem równo z Lou proste 'hej' .
Przez całą drogę milczałem. Byłem wściekły i jednocześnie smutny. Moment w którym zebrałem odwagę by powiedzieć o swoich uczuciach przerwała dziewczyna mojej miłości ( czyt. Louis'a) .  Gdyby już nie mogła siedzieć na tej cholernej sesji 5 minut dłużej... Ehh.. Może nadarzy się druga okazja. Tak bardzo chcę powiedzieć mu w końcu ze go kocham... Tak mocno.
Zamknąłem oczy i zasnąłem po krótkiej chwili. Obudziłem się dopiero godzinę później. Nadal miałem zamknięte oczy. Słyszałem dziwne dźwięki. Pikanie różnych maszyn i poważne głosy stwierdzające różne fakty. Otworzyłem oczy i ujrzałem tylko kilka twarzy nade mną.
- Witaj młody człowieku. - Odezwał się jako pierwszy mężczyzna z zarostem. Miał na sobie okulary i biały fartuch. Trzymał w ręce stetoskop.  Usiadłem gwałtownie na łóżku na którym leżałem rozglądając się po czym bezwładność wzięła górę i znów opadłem na nie.
- Leż. Musisz leżeć.- mówił lekarz. - Jesteś jeszcze słaby.
Spojrzałem na moje ręce. Były w nie powkłuwane wenflony z kroplówkami. Rozglądając się po sali zobaczyłem siedzącego nieco dalej Louisa. Patrzył w ziemię. Miał obwinięte ręce bandażem oraz opatrunek na brwi. Widziałem że szepcze coś sam do siebie. Widziałem że płacze. On...On płacze. Nie byłem w stanie wydusić z siebie ani słowa. Czułem ogromne naparcie na moją klatkę piersiową. Myślałem jak mogę go zawołać. W końcu mocno wytrzymałem oddech żeby maszyna do której byłem podłączony szybciej dźwięczała. Po krótkiej chwili usłyszałem szybkie pikanie na co Lou na mnie spojrzał. Uśmiechnąłem się do niego dość słabo z powodu braku powietrza. Wziąłem głęboki oddech a Louieh do mnie podszedł. Usiadł na krześle obok mojego łóżka. Przyglądał mi się czerwonymi oczami od płaczu. Podniosłem rękę i chciałem pogładzić jego policzek ale nie starczyło mi odwagi i ręką delikatnie zaciśniętą w pięści  stuknąłem jego bark.
- To wszystko moja wina - kręcił głową i patrzył w ziemię.
Po dłuższej chwili ciszy do sali wszedł lekarz.
- Witam ponownie panie Styles. Mam już pańskie wyniki. - Westchnął głęboko. Jego mina była jednoznaczna. Widziałem w odbiciu jego okularów jak kreśli napis 'STAN CIĘŻKI'. Byłem przerażony. Nie wiedziałem co mi jest.
- Lepiej będzie lepiej jak Pan sam to przeczyta. - Doktor podał mi wyniki badań. To co tam zobaczyłem zaparło mi dech w piersi na co poczułem się słabo. Chyba zemdlałem bo usłyszałem tylko głośne wołanie siostry przez lekarza.
(...)
Koniec rozdziału pierwszego :) 4 komentarze = next
Zapraszam na aska.  Ask :)  


Posted via Blogaway

wtorek, 1 kwietnia 2014

~Wstęp~

Dzień Dobry.
Tu Louis....
...I Harry
To nasz pamiętnik. Każdy wpis będzie podporządkowany jednemu dniu któremu chcemy poświęcić wiecej pamięci. :)

Oczywiście każdej chwili spędzonej z Louisem chcę poświęcić bardzo dużo pamięci ;) [H]

A  ja wole niektórych niepamiętać ^~^ [L]

Aaaaa...mówisz o...? [H]

TAK... Tak właśnie :D [L]

Hah....no okay. :)
WELL....

Na początek chcielibyśmy mieć choćby 2 komentarze pod tym wpisem na znak że ktokolwiek będzie czytał resztę.
Kolejny wpis powinien pojawić się za kiklka dni i będziemy w nim pisać już opowieść z naszego życia. Jednak warunkiem żebyśmy dodali wpis są trzy komentarze :).
Na chwilę obecną żegnamy się i oczekujemy komentarzy.
Louis. =)
&
Harry <3
http://ask.fm/Confident_x


Posted via Blogaway